|
księga gości
ARCHIWUM
2010 styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec
|
Hepi Niu Jer!
Z pewnym zdumieniem stwierdziłam, że wypracowaliśmy sobie z M. Tradycję Sylwestrowo-Noworoczną.
Do Tradycji należą:
- spędzanie sylwestra w domu, na kanapie, przy oglądaniu filmów,
- posiłek regeneracyjny w postaci sałatki z kurczaka i pieczarek,
- foch.
Moje próby, żeby coś w tym zestawie zmienić, z niejasnych przyczyn zawsze kończą się niepowodzeniem. Tym razem się przeziębiłam, więc sylwester w plenerze nie był mile widziany, a towarzystwa zawczasu nie zorganizowaliśmy. Pomysł spotkania z koleżanką z pracy i jej mężem nie wypalił, bo chyba za późno zgłosiłam go M. do przemyślenia (kilka dni przed sylwestrem).
Urozmaiciłam za to posiłek! Tym razem dodałam do sałatki makaron :>
Co do focha... Dzień przebiegał zaskakująco pozytywnie, M. nawet nie marudził o to, że długo spałam; poproszony - poszedł do sklepu po zakupy, nawet dwa razy; naprawił choinkę* i obejrzeliśmy razem kilka dosyć głupawych filmów**.
Tuż przed północą M. poszedł do łazienki, a ja szybciutko napisałam parę słów z życzeniami dla znajomych z internetu. M. zdążył to zobaczyć i strzelił focha pt. "Nie możesz bez tego wytrzymać nawet jeden wieczór?!"
Gdyby się na tym skończyło, byłoby nieźle. Ale nie, zrobił jeszcze minę, ja coś odwarknęłam, dobry nastrój poszedł precz.
Północ za minutę - wzięłam kieliszek z szampanem i poszłam do okna, popatrzeć na fajerwerki. Widok był niezadowalający, więc opatuliłam się swetrem i wyszłam na balkon. Zimno, ale sąsiedzi dawali czadu i fajnie to wyglądało. Nagle poczułam, że ktoś mnie otula kurtką, obejmuje i szepcze do ucha rozmaite miłe słowa... A potem się obudziłam. Oczywiście, nikogo nie było, a szampan w kieliszku wydawał się kwaśny.
Nie wiem, o co chodzi. Dlaczego zawsze w tych dniach coś się musi koncertowo schrzanić, i dlaczego takie idiotyczne drobiazgi rosną do rozmiarów piramidy Cheopsa. Czekałam na jakiś ciepły gest, nie doczekałam się... A nie, przepraszam, jakoś z godzinę później pomiziano mnie po łokciu. Siedzieliśmy obok siebie na kanapie cały wieczór i nie przyszło mu na myśl, żeby mnie chociaż objąć ramieniem albo wziąć za rękę...?
I wszystko przez to, że na czacie napisałam parę słów do ludzi, których lubię z wzajemnością, podczas gdy jego i tak nie było wtedy w pokoju? Nie mógł sobie darować komentarza, miny, focha i milczenia później? Choćby z powodu tej niby-uroczystości?
Próbuję to zrozumieć od ładnych paru lat i nie potrafię, no.
Jeśli to ma być wróżba na nowy rok... :/
Niech będzie lepiej - czego Wam i sobie życzę!
------
*) Ostatniego dnia przed wyjazdem na święta do rodziców ubrałam naszą choinkę. Postawiłam ją na taborecie, który ma wyściełane i pokryte skórą siedzenie. Włączyłam lampki, zrobiłam trochę zdjęć i wróciłam do komputera, żeby je zgrać z aparatu na dysk. Wtem - łomot! Odwracam się i widzę, że choinka postanowiła zejść ze stołka, ale nie wzięła pod uwagę, że jest przywiązana do ściany przewodem od lampek, więc się potknęła i rymnęła jak długa. Tłukąc niestety kilka bombek oraz uszkadzając coś, co spowodowało, że lampki przestały świecić. I co M. wczoraj naprawił.
**) "Jaja w tropikach" - jaki tytuł, taki film. Chciałam obejrzeć dla Bena Stillera i powiem tylko, że tak pokręconej akcji się nie spodziewałam :> Niemniej jednak scena "To mały Patyczoskar" mnie rozczuliła :)
"Niania w akcji" - to z kolei dla Jackie Chana. Jackie jak zwykle rozbrajający, fabuła jak zwykle niewiele wspólnego ma z realizmem, ale fizjologiczne aspekty posiadania dziecka pokazano zaskakująco obrazowo... ;>
"2012" - o rany. Efekty specjalne robią wrażenie, natomiast fabuła... w zasadzie też, tylko to wrażenie jest wręcz przeciwne. Ale przynajmniej skłania do pewnych przemyśleń, np.: gdyby Ziemi rzeczywiście groziła katastrofa, to których ludzi należy przede wszystkim ratować - czy aby na pewno polityków i miliarderów?
irian 2010-01-01 05:51:14 skomentuj (2)
Jak co roku, o tej samej porze
irian 2009-12-28 02:28:58 skomentuj (1)
Z pozdrowieniami dla Siostry i Kotecka :)
irian 2009-11-25 00:14:22 skomentuj (3)
|
BLOGI:
Czekoladowa
Scally
Nina
Truecolors
(i koty)
Yola
Zuzanka
Iskanna
Dusława
Wiedźma
TFUrczość
Siwa
Korina
Shent
Dudla
Barbarella
Haniuta
Jeżyna
Obrażalski
Opierniczany
Lifeforce
Damen
Kizia
Odchudzająca się
Od rana do wieczora
Sadosia
Ciotka w Kielcach
Ladako
Niesforna matka
Trzask prask
Nudne pocztówki
Warszawa 78
Tylko w Polsce
Matka Polka
DS
Z buta
Wrocławianka jedna
***
Tu pukać
***
Warte zainteresowania:
Biblionetka
Mój czytatnik
Rozmiary bieliźniane
NA SKRÓTY
|